środa, 22 czerwca 2011

Jestem:)

Kochane jestem zyje. Nie bylo mnie tu tak dlugo, az sie zle z tym czuje. Wasze blogi staram sie sledzic choc nie zawsze komentuje. Bardzo duzo sie dzialo. Poczawszy od tego ze jakies nerwy mnie dopadly i bolalo serce, kuło w klatce, slabo, zatykalo w piersiach az oddychac nie moglam, do tego doszly wymioty i zawroty glowy i bul brzucha az wyladowalam w szpitalu na kilkugodzinnej kroplowie. Ledwo zylam. Zle sie czulam, nie moglam znalesc sobie miejsca. Wszedzie bylo mi zle. W domu zle, w Lublinie zle. Na dworze zle, w mieszkaniu zle. Nie moglam pojac tego co sie dzieje. Wszystko mnie wkurzalo i irytowalo. Masakra...juz lepiej jest. Do tego doszla sesja w porywach moich humorow. Ale wczoraj zakonczyla sie pomyslnie. Ogolnie nie moge uwierzyc w to, ze mam tak wysoka roczna srednia. Egz byly maskara, ale jakos poszlo. Znaczy 5,5,4+. W zyciu takiej sredniej nie mialam jak teraz. Ale nie wiadomo jak jeszcze bedzie wygladala sprawa stypendiow.
W niedziele bylismy na komunii Komuni u Krzesika chrzesnicy. Mala wygladala bardzo ladnie. Bawilismy sie super!!!!
Jesli chodzi o slub. Zapowiedzi juz wychodza pomalu.Nauki skonczone, a szkoda bo super byly, nawet na Dniu Skupienia czytalam Modlitwe wiernych. Zaproszenia kolezankom z uczelni dalam-fakt takie na miescie kupione bo naszych jeszcze nie mamy, ale te tez piekne. Suknia -przymiarka w lipcu, ozdoby wstepnie wybrane. Na sukienke na drugi dzien krawcowa umowiona do szycia, mam 20lipca isc konkretnie wybrac wzor, material itd. Fryzjer i makijazystka zamowione.
Pojawily sie troche komplikacje ze strony K rodzicow, a dokladnie dzieki jego siostrze ktora jest 6lat po slubie, a nagle jej sie przypomina, ze ona tortu nie miala, kamerzysty tez nie ani fotografa i ze suknie miala wypozyczona a nie szyta, a ze coreczka rodzicow i ich napuscila to troszke nie tak jest. Ale pisac tu nie bede o tym. Fakt faktem stoimy miedzy mlotem, a kowadlem. Bo przeciez w moim zyciu nic nigdy nie moze isc tak jak sobie zaplanuje. Tak zeby tony nerwow zjesc nie trzeba bylo. Ale Ci ludzie juz tak maja. Przed kazdym weselem swoich dzieci robia cyrki. Na komuni tez sie popisali...dziadkowie ..matko! Ale nie mam ochoty o tym mowic! Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy!!!! A teraz jem obiadek..swoj pierwszy wakacyjny. Pakuje manele i jade do K.
A jutro przygotowuje dla miego kolacje. Zaklad przegralam...mowilam, ze nie zalicze embriologii roslin, a on twierdzil, ze 5 dostane. Przegralam.
Na podyplomowki jeszcze konspekt lekcji napisac musze.

Kochanie dziekuje Ci z calego serca za to, ze we mnie wierzysz. Za to, ze pomagalas mi przed kazdym egz, za wsparcie, cieple slowo i wiare we mnie. Kocham Cie:*

Zdjecia z uroczystosci. Ja z Krzesim oraz ja z Kaja-chrzesnica mojego Narzeczonego:) Prawda, ze uroczo wygladamy. Mala ciagle powtarzala ciociu jak Ty slicznie wygladasz:)
Mała Dama w swoim wyjatkowym dniu z bukiecikiem od Cioci i Ojca Chrzestnego

3 komentarze:

  1. Gratuluję wakacji. Ja niestety mam jeszcze jeden egzamin w lipcu. Pan profesor sam sobie ustalił termin nie bacząc a studentów... ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareszcie notka ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Też ostatnio przegrałam zakład z moim M.:)

    http://szczesliwykwiatuszek.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń