W sobote po zajeciach Kotek przywiozl mnie na stancje. Ogolnie jakos draznil mnie Lublin, mieszkanie i nie moglam znaleźć sobie miejsca. Nawet do niego mowie..,,Skarbie jakos mnie tak tu wszystko drazni".Ropzakowalam torby, zjedlismy kolacje i polozylismy sie. Wogole nie moglam spac-dziwne tu nie moglam zasnac. Sobota minela. W niedziele rano wstalam, Kotek jeszcze spal przygotowalam jabluszka w ciescie nalesnikowym z miodem. Zrobilam mojemu Łasuszkowi mega przyjemnosc, wyszykowalam sie i pojechalismy na uczelnie. Ja mialam jeszcze ponad godzine do zajec wiec skoczylam na pomidorowa i napisalam opracowanie z immuno. Po zajeciach wrocilismy do domku, Kotek przygotowal obiadek, a ja wylegiwalam sie na lozku. Potem wybralismy sie do Galerii Olimp, bo grala WOŚP. Bylo duzo wystepow, jeszcze wiecej ludzi. Darmowy autobus cytologii i mammografii, autobus do oddawania krwi. Wozy strazackie, karetki pogotowia, policja i inne sluzby celne i drogowe. Mozna bylo ogladac wozy od srodka, wsiadac do nich itd. Szczegolnie dzieci mialy atrakcje. Zajadalismy sie tez wojskowa fasolka po bretonsku i bananowa wata cukrowa:)
Po powrocie zrobilam jeszcze skromna kolacje, gdyz brzuszki pelne byly , ale antybiotyk musialam zażyć. Oczywiscie K zdazyl mnie wkurzyc, bo mnie laskotal a ja tego nienawidze.
W nocy znow mialam problemy ze snem, ale to chyba dlatego, ze sesja sie zbliza. Dzis wstalam rano, zrobilam K kanapki na sniadanie i do pracy..uwielbiam wspolne poranki, ale tak ich malo...pojechalismy ja na uczelnie, a K do pracy. Slonce tez mowi, ze uwielbia poranki ze mna, bo-jest tak fajnie:)
Po odczycie wrocilam do domu po drodze rozmawiajac z kolezanka, a potem wsiadlam w miejski. Zjadlam sniadanko, dopisalam opracowanie z porannych zajec i powtorzylam do jutrzejszego kolokwium. Mam 5 5 5 4+ 4+, w sumie to nie wiem czemu dostalam kolejne 4+, bo napisalam wszystko dokladnie....ale i tak dumna jestem.
Zaraz lece cos zjesc obiadkowego, potem po siostre na uczelnie jade i do Biedronki i Rossmana mamy skoczyc. Wroce, powtorze material, kolacja, kapiel i dzien zlecial. Jutro nie ide na 9.15, tylko na 11 sie umowilismy, bo aby kolowkwium zostalo. Potem wyklad od 12-13. I K ma na mnie czekac, bo jutro sa jego imieniny i chcemy polaczyc je ze swietowaniem zareczyn...pisalam w ktorejs notce, ze przenieslismy swietowanie ze swiat na czas jak bede w Lbn.
A na dworze brzydko, wczoraj bylo pieknie, wiosennie, slonecznie, cieplo, a dzis zimno, szaro, smutno i pada.
Trzymajcie sie!
W takim razie to chyba jakaś epidemia bezsenności. Ja już od paru dni nie mogę zasnąć i tak się męczę gdzieś do 3, 4 nad ranem !:(
OdpowiedzUsuńWłaśnie zdałam sobie sprawę z tego, że nigdy nie byłam w Lublinie!:)